sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 17

Al- Alexis

* perspektywa Al *
Uciekałam przed Tomem- byłym chłopakiem mojej przyjaciółki, który zniszczył doszczętnie jej życie. Alkohol, narkotyki sprawiły, że stawał się agresywny, bił ją. Wyrwała się z tego wszystkiego z moją małą pomocą jakieś 3 lata temu. Teraz on gonił mnie po parku, w ręce trzymał nóż. Krzyczał, że pożałuję za to co zrobiłam, że teraz będę się czuła tak jak moja przyjaciółka...wtedy.Starałam się mu uciec, gdzieś się schować jednak nie było nawet takiej szansy, bo był tylko kilka metrów za mną. Nie wierzę, że facet , który siedział około 2,5 roku ( został zwolniony wcześniej za dobre sprawowanie) w więzieniu, praktycznie bez żadnej możliwości do ćwiczeń, był tak szybki. Próbowałam złapać oddech, jednak wszystko na nic. Zaczęłam krzyczeć imię Nialla, choć krzyku to nie przypominało. Przypominało to bardziej jakiś gardłowy charkot czy coś takiego. Zaczęłam bez sensu machać rękami mając nadzieję, że napotkam nimi na Nialla, bo przed oczami miałam teraz jedynie ciemność. W końcu w ręce wpadło mi coś miękkiego, lecz nie był to Niall. Wydałam z siebie głośniejszy dźwięk i ze strachu otworzyłam oczy. 

Byłam w domu Nialla, w jego sypialni, w jego łóżku a w rękach trzymał jego poduszkę, na której wczoraj zasypiał. Miałam teraz wszystko należące do niego ale go nie było przy mnie. Nadal przerażona swoim koszmarem , znalazłam szlafrok, włożyłam go i najciszej jak umiałam zeszłam po schodach. Zatrzymałam się jednak w połowie, bo usłyszałam powolne dźwięki Little Things, śpiewane przez jeden z najpiękniejszych głosów. Przez głos, który tak dobrze znałam, kochałam. Głos Nialla. Zamiast iść, usiadłam na jednym ze stopni i przysłuchiwałam się tej pięknej piosence. Kiedy się skończyła wstałam i zeszłam na dół nie robiąc przy tym najmniejszego hałasu. 
Stał ze szmatką w ręce i patrzył czy na stole nie zostawił żadnych okruchów. Do mnie stał tyłem. 
- Miałam zły sen a ciebie przy mnie nie było...-szepnęłam łamiącym się głosem, pragnąc nie uronić żadnej łzy. Odwrócił się szybko w moją stronę, podbiegł i ukrył mnie w swoich ramionach.  W ramionach, w których zawsze byłam bezpieczna. Szeptał mi do ucha czułe słówka. Powtarzał , że przy nim nie mam się czego bać.
Kiedy się oderwaliśmy od siebie, spojrzałam na zegarek i zorientowałam się , że spałam do południa.
Jednak i tak dostałam śniadanko od Nialla, kiedy tylko siadłam przy stole.  Usiadł na przeciw mnie i przyglądał mi się kiedy jadłam.
- Jestem brudna...?- zażartowałam.
- Nie, czemu pytasz?- odpowiedział i pokazał swoje śliczne, równe już, ząbki  w szczerym uśmiechu. 
- Bo mi się tak dziwnie przyglądasz...
- Czemu dziwnie?- spytał ze zdziwieniem
- No tak jakby z uwielbieniem...
- To tylko dlatego, że jesteś moją boginią.
Spuściłam głowę, bo czułam jak niesforna czerwień wkrada się na moje policzki. Nienawidziłam tego.
                                                                                ***
- Uważaj na siebie ! Pamiętaj, że obiecałaś , że na te kilka dni przeprowadzisz się do Nialla. Tylko nie róbcie tam nic głupiego.
- Babciu ! Mam już prawie 18 lat a Niall prawie 20 ! I do tego jest bardzo odpowiedzialny. Nic mi przy nim nie grozi. I pamiętam co ci obiecałam kilka dni temu.
Babcia chciała zająć się swoją schorowaną siostrą już jakiś czas temu, jednak nie wyjechała ze względu na mnie. Gwałt zrobił swoje a w tamtym czasie bardzo jej potrzebowałam. Teraz jednak jest już dobrze, otrząsnęłam się po traumie i jestem przekonana , że sobie bez niej poradzę. A nawet jeśli nie to mam Nialla , Valerie i resztę zespołu. Zresztą nie będę miała czasy na obawy czy tym podobne podczas nieobecności babci, wreszcie musimy nagrać teledysk, bo chłopcy stracą pracę. Za długo z tym zwlekaliśmy nawet pomimo tego iż są wakacje.
- Dobrze, dobrze. Ja już wiem jakie wy macie plany.
- Babciu ! Będziemy nagrywać teledysk.
- Uważajcie na siebie - zwróciła się nie tylko do mnie , ale także do Nialla. 
- Nie ma się pani o co martwić, Al będzie bezpieczna.
- Mam nadzieję...
- Babciu, nie chcę nic mówić, ale zaraz spóźnisz się na samolot.
- Tak, masz rację- przytuliła mnie na pożegnanie i dała buziaka w policzek.
Babcia zaczęła iść w stronę samolotu a ja stanęłam obok Horana . Kiedy babcia się odwróciła, oboje jej pomachaliśmy. Staruszka posłała mi jeden ze swoich uśmiechów, który miał znaczyć " wiem co będziecie robić, zmień plany" . Ah ta moja babcia, zna mnie na wylot. Jednak od wczorajszego wieczoru wydarzyło się tyle, że nie miałam nawet okazji, by myśleć o tym co będziemy robić po powrocie do domu i ... w nocy. 
- Jakie plany na dziś?- szepnęłam blondaskowi do ucha.
- Teledysk, a później jestem cały twój.
Uśmiechnęłaś się zadziornie.
- Na pewno cały??
- Tak, dziś ty decydujesz co robimy.
                                                                              ***
- Niall co mam wziąć?- Krzyczałam do blondyna, który siedział na kanapie w salonie.
- To co najpotrzebniejsze. To tylko kilka dni...
Co można wziąć ze sobą na kilka dni? Spakowałam trochę ciuchów, piżamkę, szczoteczkę do zębów i jakieś kosmetyki . Z jednej strony cieszyłam się, że babcia wyjechała, bo mieliśmy całe dni i noce dla siebie, z drugiej jednak... nie byłam przyzwyczajona do jej nieobecności od czasu wypadku rodziców i już zaczynałam za nią tęsknić. 
Wyszłam ze swojego pokoju z wielką walizką, którą postawiłam obok drzwi i podeszłam do Nialla.
- Mogę?- zapytałam a kiedy skinął głową usiadłam na jego kolanach. Nasze usta złączyły się w cudownym pocałunku.


_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba i ZOSTAWICIE PO SOBIE JAKIŚ TRWAŁY ŚLAD NA PRZYKŁAD OBSERWACJA LUB KOMENTARZ. Będę wam wdzięczna. Następna notka będzie wyborem przez was wybraniem zwiastunu.

5 komentarzy:

  1. Twoje opowiadanie jest genialne, niesamowite, cudoweeeeee *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Och.. tyle musiałam czekać ^.^ Opłaciło się ;) Rozdział świetny.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń